Olim

Kto to jest Olim?

Olim to osoby emigrujace do izraela, czyli takie, ktore poddaly sie procesowi aliji

Zamieszczając historie aliji mamy nadzieję, że praktycznie przybliżenie Państwu tego procesu. Naświetli to również problemy, z którymi zmagają się olim w adaptacji do nowego kraju. Zapraszamy.

Oleg i Natalya

29 sierpnia 2017 Oleg i Natalya wyjechali do Izraela! Wyjeżdżali szczęśliwi. Mieszkają ze swoim synem w Ashdod.

Rodzina Raikovskich jest głucha i niema od dzieciństwa. Zwrócili się do Ezry z pytaniem o repatriację po raz pierwszy w 2008 roku, kiedy ich 19-letni syn Alekander zdecydował się uczyć w ramach programu z Sochnutu w Izraelu.


Natalia urodziła się w białoruskim mieście Borysow. Poznała Olega (z Kijowa) na Białorusi w 1988 roku. Po ślubie przenieśli się do Kijowa, a już w 1989 roku urodziło się ich głuche dziecko Aleksander. Oleg urodził się w słyszącej rodzinie. Jego ojciec "uważał się za" Rosjanina i nie przyznawał się do pochodzenia żydowskiego, ponieważ bał się utraty dobrej pracy w fabryce "Kuźnia Lenina" w Kijowie. Podczas okupacji niemieckiej ojciec Olega jako dziecko, zachorował na odrę. Ukrywali się z babcią w piwnicy przez ponad 14 dni. Przeżyli, ale nieleczona choroba spowodowała, że ich jedyny syn – Oleg urodził się z wadą słuchu, chociaż w rodzinie nigdy nie było głuchych. Ze względu na swój "wyrazisty" wygląd rodzina była bardziej podobna do Gruzinów niż do Żydów.


Nigdy nie rozmawiali z synem o swoim pochodzeniu. Oleg dowiedział się o żydowskich korzeniach dopiero wtedy, gdy potrzebny był jakiś dokument, który był w posiadaniu siostry jego dziadka. Oleg był niezwykle zaskoczony i zadowolony, gdy odkrył prawdę o ich żydowskim pochodzeniu. Powiedział o tym sekrecie swojej żonie Natalii i synowi. To zadecydowało o tym, że Aleksander postanowił wyjechać, jednak powolne działanie ambasady w Kijowie (4 lata) całkowicie pozbawiło go wszelkich nadziei. (Ambasada nie zawracaja sobie głowy informowaniem o podjętej decyzji przez telefon). Młody człowiek czekał 4 lata. W tym czasie poznał Aloyne, która została jego żoną.


Duchowa strona życia tej rodziny jest wyjątkowa: w sierpniu 1996 r. Raikovscy po raz pierwszy usłyszeli „Dobrą Nowinę" od estońskiego tłumacza języka migowego Miroshnichenko Nadezhdy. W Kijowie kościół "chrześcijańska nadzieja" rozpoczął służbę dla osób niesłyszących. Tutaj Natalia się nawróciła i po miesiącu przyjęła chrzest wodny. Jej małżonek Oleg od czasu do czasu odwiedzał kościół, ale nie odważył się pokutować. Natalia od samego początku brała czynny udział w różnych działaniach podejmowanych na służbę dla osób niesłyszących. Próbowała zaangażować swojego męża, zabierała syna, który w tym czasie miał 7 lat, do kościoła na wszystkie usługi. Dorastał w dobrym otoczeniu. Aleksander był pierwszym, który odczuł potrzebę wyjazdu do Izraela. To jemu poprzez sen Pan pokazał drogę do Izraela. Ponieważ chciał jechać razem z żoną, ponownie odwiedził ambasadę. Jakie było jego zdziwienie, gdy konsul wyznał, że pozwolenie zostało mu udzielone już za pierwszym razem, w 2008 roku.


Pan jest wszechmocny! Oleg i Natalia nie chcieli jechać. Nagle w rodzinie pojawiły się bardzo skomplikowane okoliczności, które skłoniły ich do opuszczenia Ukrainy. I choć problemy zostały w końcu rozwiązane, zdecydowali się wyjechać do Izraela. Trzeba było zobaczyć i zrozumieć, jak Pan ich prowadził! Było to podobne do sytuacji, gdy anioł Boży przeniósł Izraelitów z Egiptu przez morze, prowadząc ich filarem obłoku i ognia. Na wszystkich drogach był z nimi, otwierał drzwi i wszędzie dostawali pomoc.Wtedy właśnie Oleg pokutował - 31 lipca 2017 r. Natalia modliła się nieprzerwanie przez 21 lat, za skruchę swego męża. Post i zaangażowanie sióstr i braci w modlitwę wstawienniczą za niego nie ustawały. Żona spełniła swoje powołanie: 1 Moj. 2:18 "... Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego".

Emilia

21 Grudnia Emilia poleciała, aby rozpocząć nowe życie.

Poznałem Emilię na spotkaniu, zorganizowanym przez konsula, z okazji Święta Niepodległości Izraela. Dobrze nam się rozmawiało i wymieniliśmy się numerami telefonów. Wtedy ani Emilia, ani ja nie założyliśmy nawet, że spotkamy się tak szybko. Opowiem trochę o tej niesamowitej kobiecie. Urodziła się w żydowskiej rodzinie, jej mama i tata od pierwszych dni życia nosili ją do synagogi wiec jako mała dziewczynka, Emilia kochała Boga bardzo. Kiedy dorosła, wyszła za mąż za Żyda, urodziła dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę. Dzieci dorastały w kochającej rodzinie, ale po osiągnięciu wieku dorosłego nie myślały o pozostaniu w Kiszyniowie. Chciały wyjechać do Izraela, gdzie, jak mówili, znajdowała się ich ojczyzna. Tak też zrobili. Namawiali także rodziców, ale Emilia i jej mąż nie chcieli wyjechać.


Minęły lata, zmarł ojciec Emilii, a potem jej mąż. Została sama. Z mama, która niestety ciężko zachorowała. Emilia zamiast pracować musiała dużo czasu poświęcać na opiekę nad mamą. Ich warunki życia się pogorszyły. Zaczęła myśleć o zrobieniu Aliji, żeby razem z mamą wyjechać do Izraela, gdzie były jej dzieci. Mama jednak odmówiła, ponieważ chciała zostać pochowana obok męża. Emilia zrezygnowała i przestała myśleć o wyjeździe. Kiedy matka, po długiej chorobie, zmarła, Emilia po pewnym czasie zaczęła czuć się źle. Apelowała do lekarzy i okazało się, że ma raka, ale dzięki Bogu, na początkowym etapie i potrzebuje pilnej operacji. W tym momencie Emilia zdecydowała, że czas pomyśleć o sobie, zadzwoniła do mnie i się spotkaliśmy. Zapytała mnie o wyjazd, nie chciała być ciężarem dla dzieci.


Wszyscy mieli swoje rodziny w Izraelu, tam też urodziły się wnuki. Rozmawialiśmy przez długi czas i zdecydowała... Pomogliśmy jej, była nam bardzo wdzięczna. Odprowadziliśmy ją na lotnisko i płakaliśmy. Przez całe swoje życie myślała i dbała o swoich bliskich, nigdy nie miała dość czasu dla siebie. Teraz mam nadzieję, że Emilia połączy się z dziećmi i po operacji będzie żyła szczęśliwie. Życzymy jej tego z całego serca.

Laura

Od 23 lat mieszka w Izraelu

"Gdy usłyszałam o możliwości wyjazdu do Izraela byłam młodą mężątką. Nasz syn miał zaledwie kilka lat. Mąż prowadził wtedy dwa dobrze rozwijające się biznesy i żyło nam się całkiem nieźle... Jednak miłość do Izraela spowodowała, że zdecydowaliśmy się na wyjazd. Jakie były początki w Izraelu? Bardzo trudne... nie przypuszczaliśmy, że będą tak trudne... głównie jeżeli chodzi o język, który był tak odmienny i nauczany w ulpanie (szkole języka hebrajskiego), zresztą w bardzo mało dostępny sposób, jak również rozpoczynanie totalnie od nowa jeżeli chodzi o pracę i biznes. Mężowi nie układało się zupełnie w sferach, którymi profesjonalnie chciał się zajmować.


Dorabialiśmy czymkolwiek, kupiliśmy sobie używane meble, które leżały u kogoś w piwnicy... i powoli zaczynaliśmy nasze ‘nowe życie’... Po okresie około 2-ch lat mój mąż nie wytrzymał i chciał wracać... Izrael na tyle był w moim sercu, że powiedziałam mu: „możesz jechać, ale beze mnie i naszego syna...” Został... Dzisiaj nie wyobraża sobie życia w innym kraju... jego tożsamość nabrała pełniejszej barwy i wie, że jest to jego dom... Izrael to kraj, gdzie wszystko bardzo szybko się rozwija... mam pracę na stanowisku dyrektora dużej fabryki... Czasami słyszę od znajomych, że żyjemy zbyt szybko, ale to chyba teraz wszyscy... nie żałuję mojej decyzji i tego, że jest tutaj nasza rodzina i przyjaciele..."

Sunset Beach