20 mar 2026

„My, Izraelczycy, jesteśmy dziwnym narodem!” (bezpośrednia relacja z Izraela, okres wojny, cz.1)

„Rakiety latają, drony zrzucają bomby, a jednak życie toczy się normalnie.

Żyjemy teraźniejszością, jakby nie było wojny: ulice i kawiarnie są pełne ludzi, na drogach korki, a sklepy otwarte dla kupujących.

Nasza najmłodsza córka i jej mąż polecieli do Indii na wakacje dwa dni przed wybuchem wojny. Zostaliśmy z wnukami w wieku 14, 12 i 9 lat. Mieszkają oni w centrum kraju, niedaleko Tel Awiwu. Jest to bolesne patrzeć, jak nasze wnuki doświadczają ostrzałów. Widać, że przeżycia ostatnich lat bardzo dobrze ich do tego przygotowały☹. Wiedzą, jak zachować się podczas bombardowania: biegną do bezpiecznego pokoju - schronu („mamad” po hebrajsku) i pokazują nam, jak zamknąć pancerne drzwi umieszczone przy wejściu. W nocy, żeby nie wstawać podczas nocnego ostrzału,  śpią w tym pokoju: dwójka na kanapie, a jeden na podłodze - na materacu.

Osoby na materacu w schronie

Jestem babcią i próbowałam ugotować im coś smacznego, ale czasami mogli to zjeść tylko w „mamadzie” (schronie), bo syrena zawyła, gdy właśnie zasiadali, aby zjeść lunch przy stole w kuchni.

Tydzień temu rozpoczęły się zajęcia szkolne na Zoomie. Za każdym razem, gdy zawyje syrena, lekcja się kończy i trzeba biec do „mamady”.

Rodzice wnucząt nie byli w stanie powrócić w wyznaczonym czasie do Izraela – loty zostały odwołane.

Wyobraźcie sobie, jak bardzo moja córka i jej mąż martwili się o dzieci, o nas. Ich wakacje zostały zrujnowane. Tylko cudem udało im się kupić bilety lotnicze do Jordanii, skąd pieszo przekroczyli granicę do Izraela i wrócili do domu.

Moja najstarsza córka mieszka niedaleko nas, w kibucu. Służyła przez całą ostatnią wojnę, a teraz pomaga żołnierzom, z których niektórzy stacjonują w naszym kibucu. Gotuje dla nich, strzyże ich (ma własny salon fryzjerski), pomaga w klubie emerytów i prowadzi z nimi różne zajęcia i wykłady.

Jej mąż dużo pracuje za granicą. Na początku lutego poleciał do Ameryki do pracy. A kiedy miał wrócić miesiąc później, wybuchła wojna i odwołano bezpośredni lot do Izraela. Leciał do Egiptu, a granicę z Izraelem przekroczył pieszo w Eljacie, najdalej na południe wysuniętym mieście w kraju. Stamtąd jechał siedem godzin do domu na północy Izraela.

Kiedy samochodem wracaliśmy z odwiedzin u wnuków do naszego kibuca na północy, w drodze zawyła syrena. Zatrzymaliśmy samochód i wraz z innymi osobami wpadliśmy do betonowego ‘sześcianu’ – schronu postawionego niedawno przy drodze. Takie ‘sześciany’ znajdują się w całym kraju: na przystankach autobusowych, w firmach oraz w pobliżu miejsc i domów, gdzie nie ma schronów. Ludzie, którzy nie dotarli do schronu, w przypadku nalotu, kładą się na ziemię.

Osoby biegnące do schronu

Dowództwo Frontu Wewnętrznego wyjaśnia, że jeśli nie jesteś w schronie, a podczas ostrzału na ulicy zawyje syrena, powinieneś położyć się na ziemi i zakryć głowę rękoma. To może cię ochronić przed odłamkami. Dlatego w całym Izraelu widzisz ludzi, nawet tych elegancko ubranych, leżących na ziemi, osłaniających swoje dzieci, bliskich lub zupełnie obcych ludzi. Staramy się nie wychodzić z domu zbyt często. Trudno jest siedzieć w domu cały dzień, w dresie, a nawet w piżamie. Jedyny sposób, żeby to wytrzymać, to przesuwamy się z łóżka do kuchni, z kuchni do telewizora i z powrotem do kuchni. Szkoda tych ładnych ubrań w szafie! Przecież po wojnie mogą się okazać za małe. 😊

I tak w sobotę nasi sąsiedzi z domu po drugiej stronie ulicy zaprosili nas na śniadanie. Kolejny posiłek.

Postanowiliśmy zamienić nasze sportowe ubrania na ładne i eleganckie, czekające już dość długo na założenie. To było cudowne uczucie - pójść i mieć posiłek z sąsiadami : wolności, świętowanie i odskocznia od teraźniejszej, codziennej rutyny.

Nie da się przyzwyczaić do stanu wojny i zagrożenia. Ale można się dostosować. I właśnie to robi prawie każdy Izraelczyk.

Wiemy, że ta wojna jest sprawiedliwa i pomoże nam i światu pozbyć się fanatyków, którzy chcą nas zniszczyć. Najpierw nas – Izrael – a potem wszystkich „niewiernych” – wszystkich, którzy nie są muzułmanami. Dlatego jesteśmy gotowi znieść wszelkie trudności i, jeśli Bóg pozwoli, dożyć zwycięstwa nad wszystkimi ciemnymi, złymi siłami.

Am Yisrael Chai!”

— Shoshana Hachmon

Tło Blog
My, Izraelczycy, jesteśmy dziwnym narodem!

Partnerzy

Partnerzy